czwartek, 19 października 2017

Miraculum Rozdział XXXII

Przebiegł ją lodowaty dreszcz. I nie tylko ze strachu. W sali było tak zimno, że cała się trzęsła, a biały obłoczek wydobywał się z jej ust przy każdym wydechu. Przetarła oczy, myśląc, że to tylko nowa wersja jej koszmarów, ale obraz nie zniknął. Wszyscy... każdy bez wyjątku... zamknięci byli w lodowych bryłach. Łzy napłynęły do jej oczu, gdy w takim stanie znalazła również Adriana i Marinette. Podbiegła do nich i desperacko zaczęła uderzać w ściany. Serce waliło jej niczym młot.
- "Przecież ta dwójka miała być dziś tak szczęśliwa!"- wołała w myślach.
Przyłożyła dłoń do lodowego bloku, przesuwając po nim odrętwiałe. Wbiła spojrzenie w oczy, zamrożonych przyjaciół. Uśmiechnęła się smutno.
- Nie martwcie się.- powiedziała, starając się w ten sposób pocieszyć samą siebie.- Wymyślę coś. Obiecuję!
Wtedy nagle zrozumiała, że ktoś się w nią wpatruje. I na pewno nie był to przyjaciel. Odwróciła się gwałtownie i rozejrzała wokoło. W końcu dopatrzyła się osoby, która prawdopodobnie była powodem całego zamieszania.
- Nie sądzę.- odezwała się do Edith.- Za momencik do nich dołączysz!
Wymierzyła w nią jaskrawo niebieską bronią, wyglądem przypominająca ogromną bazukę, której drugi koniec ciężko spoczywał na ramieniu postaci. Ona sama wydawała się jakaś mglista, nierealna. Przez jej szklistą, błękitną skórę, Edith niemal mogłaby zobaczyć przedmioty znajdujące się za nią. Jej twarz zakrywała granatowa maska, nogi ukryte były w wysokich butach na obcasie, również w tym kolorze. Nieco jaśniejszy top zasłaniał, tę część osoby, która definitywnie wskazywała na to, że jest ona dziewczyną; krótka spódniczka falowała, przy każdym jej ruchu. Dziewczyna roześmiała się drwiąco.
- Nie uciekniesz!
Czarnowłosa zacisnęła pięści. Była zła... piekielnie wściekła! Miała już dość koszmarów, dość głupkowatych kawałów Chloe, dość łez Marinette, dość smutku przyjaciół, dość Akum, dość Władcy Ciem... dosyć ukrywania! Odpowiedziała grożącej jej napastniczce, swoim niezawodnym szyderczym uśmiechem. Przeciwniczka nieco się zdziwiła i zawahała, spuszczając broń.
- Ależ przecież...- zaczęła przeraźliwie zgryźliwym tonem.-... ja wcale nie mam zamiaru uciekać... Ba! Jestem dokładnie tam gdzie być powinnam.- chłód bijący od jej, błękitnych tęczówek, przyćmiewał zimno, które zapanowało w sali.
Zdezorientowana, zaakumatyzowana dziewczyna, wycelowała w nią i krzycząc, wystrzeliła w nią mroźny laser. Edith stała w bezruchu, aż do momentu przed uderzeniem. Wtedy wyciągnęła rękę przed siebie. Strzał uderzył w nią z potężną siłą, zalewając otoczenie oślepiającym blaskiem. Przeciwniczka zaśmiała się, uszczęśliwiona wygraną, ale gdy pył opadł, czarnowłosa nadal stała w tym samym miejscu, niezamrożona i rześka. Strzepała kropelki wody, które osiadły jej na ręce. Potem odetchnęła i uśmiechnęła się przymilnie.
- Kim ty jesteś?!- spytała przestraszona.
- KIM?- odparła pytaniem na pytanie, po czym zaśmiała się uroczo.- Kimś kogo właśnie zaczęłaś się bać.
Odwróciła się, skupiła swoją moc, a potem wysłała w stronę zamrożonych uczniów potężny podmuch gorącego powietrza. Bryły zaczęły szybko się topić.
- Jak ty...?- zaczęła.
Wtedy Edith w delikatnym promiennym blasku nałożyła na siebie swój fioletowy kostium i maskę.
- TY...!- zawołała zszokowana.- JESTEŚ WRONĄ...!
- Miło mi.- dygnęła leciutko i wzbiła się w powietrze na swoich skrzydłach.- A twoje iimię?
Dziewczyna, odskoczyła w tył, a następnie przyjmując dumną pozę powiedziała:
- Jestem Lodołamaczka!! Sprawie, że wszystkim zmrozi krew w żyłach. Każdy pozna jak to jest przemarznąć do kości! A zwłaszcza Chloe Bourgeois!
Czarnowłosa uderzyła otwartą dłonią w swoje czoło.
- Że serio? Znowu Chloe? No zlitujcie się!- krzyknęła w górę.
Nagle poczuła lekkie uszczypnięcie w kark, a chwilę po tym nad jej prawym skrzydłem przeskoczyła Biedronka, lądując za plecami wroga. Moment później dołączył do niej Czarny Kot z chytrym uśmieszkiem.
- Wybacz, że tyle nam to zajęło.- zawołał.- Wystąpiły drobne komplikacje...
- Wielkości bryłki lodu, ale całkiem szybko się rozpuściły.- wtrąciła mu się bohaterka.
- Ocho! Widzę, że komuś tu humorek dopisuje.- powiedziała do nich.- W takim razie przekazuje ci sopel Biedrona.
- Dzięki!- rozejrzała się odrobinę.- Wyciągnij ją jakoś ze szkoły!
Kiwnęła na Kota, dając mu tym samym znak, aby poszedł za nią. Wybiegli z budynku, ale Wrona zdążyła dojrzeć zmartwiony wyraz twarzy bohatera. To nie wróżyło nic dobrego.
Alya wyciągnęła swój telefon i zaczęła nagrywać, natomiast reszta osób uciekła w popłochu. Lodołamaczka, wymierzyła w nią swój pocisk, niemal natychmiast oddając strzał. Wrona zapikowała w dół i w ostatniej chwili odparła atak.
- Słuchaj...- zwróciła się do reporterki.- Mogłabyś się stąd zmyć? Nikt nie chcę, żeby stała ci się krzywda.
Zaskoczona dziewczyna, uśmiechnęła się promiennie i zawołała:
- O matko! Pierwszy raz mam tak bliskie nagranie Wrony!- podskoczyła radośnie.
- Ech...- odparła tamta przewracając oczami.- A ta jak zwykle swoje...
Wróciła do swojej przeciwniczki. Zebrała w sobie sporo energii, po czym ruszyła na nią z zawrotną szybkością. Zaatakowała ją salwą ciosów pięściami, ale nie odniosło to zbytniego skutku, gdyż jej wodne ciało całkowicie niwelowało uderzenia. Wróg zaśmiał się jej w twarz:
- Hahaha... i co? Co teraz zrobisz?
Odskoczyła, od niej, a następnie obdarowała ją szyderczym uśmiechem.
- Coś się wymyśli...- odpowiedziała, równocześnie rozkładając skrzydła na całą ich szerokość.
Odchyliła je w tył, po czym wzięła mocny zamach i uderzyła nimi w powietrze. Podmuch, powalił Lodołamaczke, ale jego siła była tak wielka, że za chwilę dziewczyna, podrzucona do góry, wypadła w raz z nim przez frontowe drzwi. Zatrzymała się dopiero, gdy na drodze stanął jej dach jakiegoś budynku. Wstała chwiejnie, łapiąc wolno równowagę. Przed nią stanęli Biedronka i Czarny Kot.
- Nie pokonacie mnie!- wrzasnęła, strzelając w nich swoim lodowym laserem.
Uskoczyli w bok, przeturlali się po dachu i znów stanęli na równe nogi.
- Jeszcze zobaczymy!- odparła bohaterka, a za jej plecami wylądowała Wrona, zwijając skrzydła najciaśniej jak potrafiła.
- Ha! Niby jak?- odpowiedziała, ze spanikowanym wyrazem twarzy.- Nie możesz mnie nawet dotknąć!
- Kocie...?- zwróciła się do partnera.
- Ma się rozumieć Moja Kochana...- zawtórował.
- Szczęśliwy Traf!!!
- Kotakilzm!!!
Czarny Kot ruszyła na przeciwniczkę, a w tym samym czasie w ręce Biedronki wpadła siatka.
- Hę? Co mam z tym zrobić? Przecież ona z łatwością przez to przeniknie.
Rozejrzała się wokoło, a jej wzrok przykuł drobny przedmiot unoszący się we wnętrzu Lodołamaczki.
- Zdjęcie...?- nagle ją olśniło.- Przedmiot Akumy!
Bohater zdążył dotrzeć do wroga. Już miał atakować, gdy w ostatnim momencie zwąchał się, dając przeciwniczce szansę na kontratak. Chwyciła go za nadgarstek, pociągnęła i przerzucając go przez ramie, rzuciła nim w stronę Biedronki. Nie mogąc nic zrobić, Kot wpadł na Swoją Kochaną, niszcząc przy tym Kotaklizmem siatkę, którą trzymała w ręku. Przedmiot rozpadł się na drobny pył, po czym jego resztki całkowicie zniknęły niesione delikatną bryzą.
- To... to niemożliwe!- szepnęła, wbijając wzrok w oddalający się proch.




Takie małe image dla szyderczego uśmiechu Edith, no i znów sorki za zwłokę.